Bieżący numer

Magazyn Sledztwo - spis treści

Centralne biuro uwodzicielskie

Poprosimy dwie kawy – Anna T. zwróciła się z uśmiechem do kelnerki, która właśnie podeszła do stolika.
– Dla mnie ze śmietanką. A dla ciebie?
– spytała, patrząc na siedzącą obok koleżankę, Aleksandrę P.
– Ja wezmę espresso... – Ola zawahała się przez moment – ...i szarlotkę.
Obie równocześnie wybuchnęły śmiechem. Kiedy po kilku minutach kelnerka wróciła z zamówieniem, były już zupełnie pochłonięte rozmową. Przez duże okno popularnej warszawskiej kawiarni wpadały promienie sierpniowego słońca. W środku siedziało kilkanaście osób, które nie musiały tego pięknego dnia spędzać w dusznym biurze.

***

A sąsiad rzeczywiście za wszelką cenę szukał dziury w całym. Miał pretensje o to, że śmieci wystawia nie tam, gdzie trzeba, że odwiedzający ją znajomi zachowują się zbyt głośno, uniemożliwiając mu wypoczynek. Oskarżał nawet sąsiadkę o wykradanie zaprenumerowanych przez niego gazet ze skrzynki pocztowej. Anna podejrzewała, że mężczyzna jest niepoczytalny, ale nie wiedziała, co należy robić w takiej sytuacji i gdzie zwrócić się o pomoc. Kiedy opowiadała o tym wszystkim, jej nerwy nadszarpnięte wielotygodniowym stresem w końcu nie wytrzymały. Rozpłakała się.

Tego było już za wiele dla Oli, zawsze tej odważniejszej, sprytniejszej i bardziej pyskatej. Stanowczo zapewniła Anię, że wspólnie rozwiążą problem, żaden psychiczny nie będzie terroryzować jej najlepszej przyjaciółki. Dziewczyna uśmiechnęła się przez łzy, nabrawszy otuchy. Po chwili uspokoiła się zupełnie.

***

Któregoś dnia wspomniał o komputerze. Swój stacjonarny zostawił w Warszawie. Nie było sensu przenosić go do Anny, bo ta i tak nie miała w domu dostępu do sieci. Piotr wyraźnie dał kobiecie do zrozumienia, że internet bardzo ułatwiłby mu pracę i umożliwił pozostanie poza stolicą jeszcze przez kilka dni. Anna postanowiła
zrobić swojemu dobroczyńcy niespodziankę. Następnego popołudnia, zamiast wrócić prosto do domu, pojechała do sklepu ze sprzętem komputerowym. Miała na koncie trochę oszczędności i zdecydowała się z nich w końcu skorzystać. Zupełnie nie znała się na technicznych nowinkach, poprosiła więc o pomoc sprzedawcę.
Po krótkiej rozmowie wybrała średniej klasy model. Na tylnym siedzeniu jej samochodu wylądował nowy laptop.
– Naprawdę nie mogę przyjąć takiego prezentu
– bronił się obdarowany policjant.
Jego zmieszanie sprawiło Annie jeszcze większą radość. Musiała mu jednak obiecać, że i ona będzie korzystać z komputera, a kiedy sprawa się zakończy, laptop zostanie oczywiście w Nadarzynie. Uświadomiła sobie, że nie chce, aby Piotr gdziekolwiek wyjeżdżał. Czuła się z nim dobrze. Musiała spojrzeć prawdzie w oczy – była zakochana.

***

Czekała jeszcze kilka dni. W końcu zgłosiła się na policję. I wtedy potwierdziły się jej najgorsze obawy. Nie była pierwszą osobą oszukaną przez mężczyznę.

...ciąg dalszy w magazynie Śledztwo.

Adam Konarski