Po chwili przyzwyczaił się do ich blasku. Umieszczone w ciężkich lichtarzach, stojących na kamiennej podłodze, płonęły łagodnym światłem. Jednak reszta pomieszczenia tonęła w półmroku. Dlaczego widzę to wszystko z góry? – pytał chłopiec sam siebie w myślach, z sekundy na sekundę bojąc się coraz bardziej. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że wisi pod sklepieniem komnaty. Gdy usiłował poruszyć rękoma, krzyknął z bólu – nienaturalnie wykręcone stawy jego chudych ramion spętanych grubym łańcuchem eksplodowały przerażającym, tępym bólem.
***
Wtem drzwi do komnaty otworzyły się i ukazał się w nich wysoki, dobrze ubrany mężczyzna. Pierre wstrzymał oddech. Ależ to wielmożny pan we własnej osobie! Serce dziecka zabiło żywiej, a ból złagodziła świadomość, że ten człowiek na pewno zaraz go odwiąże i puści wolno, by mógł wrócić do swojego domu, rodziców i braci.
– Czy bardzo cię boli? – zapytał baron, podchodząc bliżej, a w jego oczach widać było ogromne cierpienie.
– Powiedz, dziecko, czy bardzo cię boli...
– Tak... – cichutki, słaby szept wydobył się spomiędzy popękanych, wyschniętych warg chłopca.
– Biedny – mężczyzna pogłaskał go po twarzy i Pierre poczuł w ustach coś słodkiego.
To łakocie – przemknęło mu przez głowę. Przełknął chrupiące, słodkie ciastko i spojrzał z wdzięcznością na jaśnie pana.
***
XV wieczna Francja nie była krainą mlekiem i miodem płynącą. Trwała wyniszczająca kraj wojna stuletnia. Część terytorium,a dokładnie południe i zachód, zajmowali Anglicy usiłujący podbić cały kraj nad Loarą. Delfin Karol Walezjusz, niekoronowany następca tronu, krążył między zamkami-warowniami, usiłując uzyskać poparcie możnych feudałów w walce o najwyższą władzę i zwycięstwo nad znienawidzonymi wyspiarzami. Jednak wielu, bardzo wielu arystokratów skłaniało się ku Anglikom. Szanse na objęcie tronu wydawały się coraz bardziej znikome.
Byli jednak przy przyszłym królu ludzie, z którymi należało się liczyć; ludzie, którzy mimo niekorzystnej sytuacji Karola trwali przy nim wiernie. Wśród nich jeden z najbogatszych ludzi we Francji, potężny feudał Gilles de Laval, baron Rais, dowódca królewskich wojsk wraz ze swoją prywatną, dobrze wyszkoloną, wyposażoną i sowicie opłacaną armią.
***
Coś dziwnego zaczęło dziać się w chłodnych, smaganych deszczem zakątkach Akwitanii, gdzie de Rais miał swoje zamczyska. Na mieszkańców wiosek Champtoce, Machecoul, Tiffauges i Pouzauges otaczających warownie marszałka padł blady strach. Zaczęły bowiem znikać dzieci.
...ciąg dalszy w magazynie Śledztwo.
Zygmunt Gołąb