Bieżący numer

Magazyn Sledztwo - spis treści

Wariatka z nożem

Dookoła mnóstwo krwi. Ogromna kałuża na schodach do domu, ślady na dróżce do furtki. Kiedy przyjechało pogotowie, mężczyzna już nie żył. Rosły, tęgi człowiek wykrwawił się na śmierć. Był dosłownie zaszlachtowany kuchennym nożem. Nie było wątpliwości, przez kogo – swoją drobną, utykającą na jedną nogę żonę. – I jeszcze nie będzie na nią kary – komentuje jedna z sąsiadek. – Kto takiej starej babie da dożywocie? Pewnie stwierdzą, że wariatka, potrzymają parę miesięcy w psychiatryku i wypuszczą. Tylko nad kim teraz będzie się znęcać? Psa lepiej traktowała niż swojego męża! Typowe wrocławskie osiedle, przed wojną będące podmiejską wioską. Poniemieckie, walące się domki sąsiadują z nowoczesnymi willami, które zaczęły tu powstawać w latach 70. „Tubylcy” – niegdyś zajmujący się uprawą niewielkich poletek i hodowlą kur – i bogaci „z miasta”, którzy wybrali spokój malowniczej okolicy. Odwieczna bieda w sąsiedztwie wygodnego, dostatniego życia.
Maria i jej małżonek Waldemar to „tubylcy”. Oboje dobrze po siedemdziesiątce, na nędznych emeryturach. W ogródku w szklarni uprawiają pomidory, paprykę, sałatę, zioła. Trzymają też parę kur. Bez trudu dorabiają w ten sposób na codzienne potrzeby. Wiejskie jajka od „prawdziwych” niosek i świeże warzywa cieszą się powodzeniem u sąsiadów. Dla większości z nich Maria jest przemiłą staruszką.
– Pani Ewusiu, weźmie pani jeszcze sałatę? – zachęca swoją stałą klientkę, którą zna od dziecka.
– Taka ładna mi się udała w tym roku, gratis dokładam! Ludzie lubią przychodzić do tego domu. Ale nie wszyscy. Tym, do których czuje sympatię, pani Maria opuści cenę, a czasem jeszcze ciasta własnej roboty dołoży do zakupów. Ale ma też takich sąsiadów, którzy z jakichś bliżej nieokreślonych powodów jej podpadli. Po prostu nie podobają się jej i już. Wobec nich zachowuje się tak, jakby była zupełnie kimś innym. Chamska, wulgarna, wyzywa, wygania z posesji. Między innymi dlatego ma opinię dziwaczki i osoby nie do końca zrównoważonej. Ale także – nieszkodliwej.

Jednak Ewa zna ciemną stronę natury Marii tylko z opowieści. Ona sama należy do tych ulubionych klientek. Może nie jest to całkiem bezinteresowne. Mąż Ewy, Jurek, to elektronik. Wielokrotnie naprawiał sąsiadce zepsute radio czy telewizor. Tak po prostu, w ramach przysługi. W każdym razie, gdy Ewa pojawia się przy furtce, Maria cała się rozpromienia. Nie szczędzi jej komplementów, lubi też podzielić się z nią najnowszymi plotkami, pogada o tym i owym, kuśtykając między grządkami. Swojsko, ciepło, sielankowo. Tylko Waldemar jako mąż chyba się za bardzo nie udał.

Ciąg dalszy w bieżącym numerze Śledztwo 3/2009.