Każdy, kto kiedykolwiek remontował mieszkanie, wie, że dziesięciożeberkowy kaloryfer, stara lodówka czy potężna żeliwna wanna znoszona ze schodów z trudem przez czterech facetów potraf zniknąć sprzed klatki schodowej w mgnieniu oka, wieziona przez chuderlawego staruszka na dwukołowym wózeczku lub zgoła targana na plecach. Namiętność naszego narodu do złomu jest powszechnie znana. Przyczyny tej fascynacji giną w pomrokach dziejów, natomiast jej skutki są często odnotowywane również w kronikach kryminalnych. Niektóre z historii są straszne, inne śmieszne, lecz skala zjawiska wprawia w zdumienie.
Niewątpliwie najsłynniejszym trofeum złomiarzy był siedemnastowieczny barokowy relikwiarz św. Wojciecha, skradziony z Archikatedry Gnieźnieńskiej w 1986 roku. Relikwiarz zniknął w nocy z 19 na 20 marca, a pozostawione na miejscu przestępstwa ślady wskazywały, że złodziei niezbyt interesowała wartość historyczna czy artystyczna dzieła holenderskiego złotnika. Chodziło im tylko o srebro, z którego zabytek został wykonany. Kradzież postawiła na nogi organa ścigania w całym kraju, zarządzono blokady dróg, powołano specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą, a nadzór nad sprawą objęła Komenda Główna MO. Obiecano też szereg nagród za pomoc w ujęciu sprawców.
Dwa tygodnie po rabunku dzięki obywatelskiemu zgłoszeniu do milicji dotarła informacja, że w jednym z garaży w Gdańsku ktoś palnikiem przetapiał jakieś srebrne blaszki. Tego samego dnia zatrzymano zajmujących się przetopem trzech mężczyzn, braci Krzysztofa i Marka M. oraz Waldemara B. Ekspertyza śladów z garażu, archikatedry i mieszkań zatrzymanych, a także odciski palców na porzuconym w świątyni brzeszczocie nie pozostawiały wątpliwości. Po przesłuchaniach dokooptowano jeszcze czwartego aresztanta, pomysłodawcę rabunku, Piotra N. Proces trwał krótko, wyroki zapadły surowe – złodzieje dostali po 15 lat więzienia. Podziękowania zostały napisane, nagrody wręczone, odznaczenia przypięte. Nie uratowano tylko relikwiarza, misterne ornamenty rozpłynęły się pod acetylenowym płomieniem.
Potem komunizm upadł, a w nowym ustroju nasze przedsiębiorcze społeczeństwo dopiero pokazało, co potrafi. (...)
Dalsza część artykułu w najnowszym numerze Śledztwo 4/2009