Bieżący numer

Magazyn Sledztwo - spis treści

ZEMSTA KOCHANKI

Wiktor spotykał się z Edytą przez kilka lat. Kiedy ją zostawił, kobieta targnęła się na własne życie. A po nieudanej próbie samobójczej spróbowała odebrać mężczyźnie to, co było dla niego najważniejsze.

Była to bardzo miła osoba, zawsze elegancko ubrana i uczesana. W pracy konkretna, dążąca do wyznaczonych celów. Z chęcią podwyższała swoje kwalifi kacje – tak Edytę F. opisywały koleżanki po fachu. Żadnej z nich nie przyszłoby do głowy, że kobieta mogłaby skrzywdzić kogokolwiek, a szczególnie dziecko. Tym bardziej, że od kilkunastu lat pracowała z młodzieżą.
– Nigdy nie mieliśmy do niej żadnych zastrzeżeń – mówiła po tragedii dyrektorka szkoły, w której uczyła F.
– Wprost przeciwnie. Podchodziła do swoich zajęć z ochotą, wręcz z entuzjazmem. Naprawdę trudno nam uwierzyć w to, co się stało.

(...)

– Otwieraj, słyszysz?! Edyta, do cholery, otwieraj! – krzyczał na całe gardło nauczyciel biologii i walił pięściami w drzwi. – Co się tam dzieje?! Skąd te wrzaski?! Natychmiast wpuść nas do środka!
Nikt nie odpowiadał, więc mężczyzna z całej siły kopnął kilka razy w drzwi, aż te ustąpiły. Przebywająca w pokoju Edyta F. rzuciła się w stronę wyjścia, przemknęła obok kolegi, który próbował ją zatrzymać, i wybiegła ze szkoły. Nikt za nią nie ruszył, ponieważ w tym momencie ważniejszy był Łukasz S. Nauczyciela i towarzyszących mu współpracowników przeraził widok, który ujrzeli wewnątrz pokoju.

Ciąg dalszy w bieżącym numerze Śledztwo 7/2009.