Nazywała się Elizabeth Short i przyszła na świat w 1924 roku. Jej rodzice nie byli bogaci, ale nie klepali też biedy – aż do czasu, kiedy przez Stany Zjednoczone u schyłku lat dwudziestych przetoczył się jak walec kryzys gospodarczy. Ojciec małej Beth, jak wielu innych drobnych amerykańskich przedsiębiorców, stanął na krawędzi bankructwa. Nie wytrzymał napięcia związanego z problemami w pracy i obowiązkiem utrzymania rodziny. Zniknął bez śladu na wiele lat, zostawiając żonę i córkę na pastwę losu.
Elizabeth spędziła większość swojego dzieciństwa z matką; mieszkały w Medford, małym miasteczku w stanie Massachusetts. Nienawidziła prowincji. Podczas gdy jej rówieśniczki marzyły o tym, aby jak najszybciej poznać księcia z bajki i zostać jego żoną, ona widziała się w nieco innej roli. Z wypiekami na twarzy mówiła o wielkich gwiazdach kina – eleganckich amantach i pięknych kobietach – które coraz tłumniej zaludniały Los Angeles. Lubiła sobie wyobrażać, że za kilka lat sama będzie królową życia w słonecznej Kalifornii. Powtarzała wszystkim znajomym, że zostanie znaną aktorką. Będzie dzielić swój czas między pracę na planach filmowych oraz interesujące pogawędki ze sławnymi koleżankami i kolegami po fachu. Będzie jadać w najdroższych i najbardziej obleganych restauracjach. Ta dziewczyna nie należała do osób, które z założonymi rękami czekają na uśmiech fortuny. Mając zaledwie kilkanaście lat, uciekła z domu w Medford, aby rozpocząć pogoń za marzeniami. Przez jakiś czas próbowała szczęścia na Florydzie, ale szybko przekonała się, że jedynym zajęciem, jakie mogła tam znaleźć, jest posada kelnerki. Praca jak każda inna, ale Beth potrzebowała możliwości i perspektyw, a te – jak była przekonana – czekały na nią nie w Miami, tylko w Los Angeles. W królestwie kina.
(...)
Relacje dziewczyny z ojcem z miesiąca na miesiąc stawały się jednak coraz trudniejsze. Elizabeth i pan Short byli jak ogień i woda. On, człowiek pracy, z konserwatywnymi poglądami na świat, szcze- gólnie dotyczącymi miejsca kobiety w domu, nie potrafi ł zaakceptować niespokojnego ducha swojej córki, która, zamiast stać przy kuchni, wolała spędzać czas w mie- ście, racząc się kolorowymi drinkami, stawianymi prze- ważnie przez młodych, przystojnych mężczyzn. Ona z kolei nie rozumiała jego pretensji, jej zdaniem zupełnie nie na miejscu, szczególnie w kontekście jego haniebnej ucieczki od rodziny.
(...)
Brutalny mord na Elizabeth Short od dawna inspiruje literatów. Jej autentyczna historia bardzo często stawała się punktem wyjścia dla fi kcyjnych fabuł, nie tylko stricte kryminalnych. Najbardziej znaną powieścią nawiązującą do wydarzeń z 1947 roku jest „Czarna Dalia” cenionego amerykańskiego pisarza Jamesa Ellroya („Tajemnice Los Angeles”).
Ciąg dalszy w bieżącym numerze Śledztwo 8/2009.