Grzegorz to syn Janusza Rumińskiego, człowieka doskonale znanego wśród elity finansjery, który dyrektorował przez wiele lat jednemu z dużych banków. Ojciec i dorosły już syn utrzymywali ze sobą dobry kontakt. Bez wątpienia Grzegorz należał do osób majętnych, a poza tym w jego otoczeniu znajdowali się ludzie, którzy szybko mogli zdobyć sporą ilość gotówki. To okaże się ważne dla przyszłych wydarzeń.
Tamtego poranka - w piątek 26 listopada 1999 roku - Grzegorz jeszcze spał. Nie musiał się spieszyć. Jego dziewczyna Agnieszka Brochwicz, z którą od jakiegoś czasu wspólnie mieszkał, wyszła do pracy znacznie wcześniej. Nastawiła jeszcze budzik, aby mężczyzna nie zaspał. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. (...)