Bieżący numer

Magazyn Sledztwo - spis treści

Tajemnicze porwanie

Nie znaleziono go ani żywego, ani martwego, skutkiem czego bandyci uniknęli kary za zabójstwo. Sprawa bulwersuje tym bardziej, że w śledztwie popełniono wiele błędów. Centrum Poznania. Przy jednej z bocznych uliczek, na parterze kamienicy, mieszkał Grzegorz Rumiński. 28-letni mężczyzna, który razem z przyjacielem Adamem Nowickim stworzył własną firmę i handlował sprzętem RTV sprowadzanym z zagranicy. Był wówczas na niego ogromny popyt, a dzięki temu dwaj wspólnicy zarobili spore pieniądze.

Grzegorz to syn Janusza Rumińskiego, człowieka doskonale znanego wśród elity finansjery, który dyrektorował przez wiele lat jednemu z dużych banków. Ojciec i dorosły już syn utrzymywali ze sobą dobry kontakt. Bez wątpienia Grzegorz należał do osób majętnych, a poza tym w jego otoczeniu znajdowali się ludzie, którzy szybko mogli zdobyć sporą ilość gotówki. To okaże się ważne dla przyszłych wydarzeń.

Tamtego poranka - w piątek 26 listopada 1999 roku - Grzegorz jeszcze spał. Nie musiał się spieszyć. Jego dziewczyna Agnieszka Brochwicz, z którą od jakiegoś czasu wspólnie mieszkał, wyszła do pracy znacznie wcześniej. Nastawiła jeszcze budzik, aby mężczyzna nie zaspał. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. (...)

Ciąg dalszy w bieżącym numerze Śledztwo 10/2009.