Barbara Kąkol dorastała w patologicznej rodzinie. Libacje, awantury, pusta lodówka, kłopoty w szkole - tak wyglądało jej dzieciństwo spędzone w jednej z rozpadających się bydgoskich kamienic. Jak każda dziewczynka marzyła o księciu, który zjawi się pewnego dnia i wyrwie z beznadziejnego życia. W końcu się doczekała. Gdy miała 19 lat, poznała Mariusza - inteligentnego, przystojnego chłopaka z porządnego domu. Zawrócił jej całkowicie w głowie. Basia widziała już siebie na ślubnym kobiercu i gromadkę dzieci w świetlanej przyszłości.
Kiedy po niespełna półrocznej znajomości okazało się, że jest w ciąży, przyjęła to ze spokojem i bez strachu. W przeciwieństwie do Mariusza, który nie był zachwycony perspektywą ojcostwa. Miał inne plany na swoje życie, związku z Barbarą nie traktował poważnie, a założenie rodziny w ogóle nie wchodziło w rachubę. Odszedł od niej.
Kilka miesięcy później na świat przyszedł Michałek. Urodził się niepełnosprawny, wymagał stałej opieki lekarskiej, wiążącej się ze sporymi wydatkami. Samotna młoda mama nie poddawała się. Mieszkała ze swoim ojcem, który od czasu, jak został dziadkiem, nieco uspokoił się i sporządniał. Pracowała dorywczo i choć oszczędzała każdy zarobiony grosz, z trudem wiązała koniec z końcem. Kiedy chłopczyk miał dwa latka, Barbara straciła pracę. Przez ponad pół roku szukała innego zajęcia, niestety, bezskutecznie. W końcu coraz większe długi oraz ryzyko utraty dziecka zmusiły ją do desperackiego kroku. Poszła na ulicę. Nie miała olśniewającej urody ani doświadczenia, więc trafiła na sam dół branżowej hierarchii. Zresztą, o luksusowych call girls nikt wtedy nie słyszał, a już na pewno nie w Bydgoszczy. Większość dziewczyn zaczynała albo kończyła, szlifując bruk w okolicach dworca kolejowego. W tym rewirze Barbarę można było spotkać niemal codziennie.
(...)
Oględziny miejsca zdarzenia pozwoliły śledczym wysnuć przypuszczenie, że kobieta znała swojego oprawcę i dobrowolnie przyszła z nim do lasu. Zabezpieczone przedmioty zebrane z ziemi: butelki po wypitym alkoholu, kubeczki, resztki żywności oraz papierosy wskazywały na to, że morderstwo poprzedziła wspólna libacja.
(...) Ciąg dalszy w bieżącym numerze Śledztwo 7/2010.