Rader w październiku 1974 roku zadzwonił do Dona Grangera, dziennikarza lokalnej gazety „Wichita Eagle”. Nie przedstawiając się poinformował go, gdzie powinien szukać informacji dotyczących zbiorowego mordu na rodzinie Otero. Kierując się podanymi przez anonimowego rozmówcę wskazówkami, reporter poszedł do miejskiej biblioteki publicznej. Na półkach zaczął szukać pewnej książki, w której morderca miał zostawić list. Wkrótce dziennikarz trzymał w ręku to pismo. Rader odniósł się w nim m.in. do pojawiających się w mediach doniesień o mężczyznach podejrzanych o udział w tragicznych wydarzeniach ze stycznia. Ci trzej kolesie, których zatrzymaliście, plotą trzy po trzy tylko po to, by zdobyć rozgłos, przypisując sobie te zabójstwa.
Nie mają o niczym pojęcia – pisał Rader.
– Zrobiłem to sam i nikt mi nie pomagał. Nikomu też o tym nigdy nie wspominałem. Dla jasności zbierzmy wszystko do kupy... W tym miejscu zaczął opisywać okoliczności śmierci każdego z brutalnie zamordowanych członków rodziny Otero. Takie szczegóły mogli znać tylko śledczy – i sam zabójca. Ciężko jest się kontrolować... – kontynuował Rader.
– Pewnie nazwalibyście mnie psychotykiem z seksualnymi odchyleniami. Nigdy nie wiem, kiedy ten potwór nawiedzi mój mózg. Ale wiem, że ze mną zostanie. Bo jak się leczyć? Jeśli zamordujesz cztery osoby, a potem poprosisz o pomoc, ludzie cię wyśmieją albo w panice zadzwonią po policję. Może będziecie w stanie powstrzymać to monstrum, ja nie dam rady. On wybrał już swoją następną ofi arę – lub ofiary. Nie wiem jeszcze, kim one są. Dowiem się, kiedy przeczytam o tym w gazetach, ale wtedy będzie już za późno. Powodzenia w polowaniu.
W tym samym liście Dennis Rader po raz pierwszy użył skrótu, który miał stać się jego pseudonimem – „BTK”. Ponieważ seksualni przestępcy nie zmieniają swojego modus operandi, ja także nie zmienię swojego. Moimi słowami-kluczami będą... Związać, torturować, zabić (po angielsku bind, torture, kill – w skrócie: BTK – red.). Jeszcze o nich usłyszycie. Mimo tych pogróżek Rader najwyraźniej nie chciał ryzykować następnej wpadki. Kolejny raz uległ żądzy krwi dopiero trzy lata później, w marcu 1977 roku.
(...) Ciąg dalszy magazynie kryminalnym Śledztwo 8/2011.