W Polsce wśród młodych ludzi zapanowała moda na syntetyczne substancje działające jak narkotyki. Dla wielu okazała się zabójcza. Termin „dopalacze” odnosi się do produktów i ich mieszanek, które posiadają właściwości psychoaktywne, a nie znajdowały się na liście środków zakazanych (ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii). To swego rodzaju „podróbki” prawdziwych narkotyków, teoretycznie niemające w składzie zabronionych prawem substancji. Po spożyciu wywołują odurzenie.....
Dopalacze, choć od lat znane w Europie Zachodniej, Australii i USA, weszły na polski rynek dopiero w 2008 roku. Wtedy to pojawiły się wyspecjalizowane sklepy, rozprowadzające owe substancje. Aby ominąć prawo, produkty te nazywano „artykułami kolekcjonerskimi” i sprzedawano wyłącznie za okazaniem dowodu osobistego osobom pełnoletnim, z zastrzeżeniem, że nie nadają się do spożycia. Mimo to każdy klient miał świadomość, co kupuje i po co.
Dopalacze odniosły w Polsce spektakularny sukces. Stały się atrybutem młodzieżowego stylu bycia oraz pożądanym rekwizytem podczas imprez. Zażywane doustnie w formie tabletek czy też palone jak papierosy gwarantowały „niezapomniane doznania”. Produkty te nie wymagały rejestracji, a ponieważ formalnie nie były przeznaczone do spożycia przez ludzi, także sanepid nie mógł nic zrobić.
(...) Ciąg dalszy magazynie kryminalnym Śledztwo 10/2011.