Kredyty wyłudzają wszyscy, bez wyjątku: zadłużeni bezrobotni, zawodowi oszuści, wysocy urzędnicy państwowi i politycy. Mają nadzieję na szybki zarobek, pieniądze zdają się być przecież na wyciągnięcie ręki. Wystarczy odpowiednio się przygotować i pójść do najbliższego banku, a potem cieszyć łatwym zarobkiem. Zamiast jednak spędzić wakacje w ciepłych krajach, trafiają za kraty, a kredyt okazuje się mieć bardzo wysoki procent – wolność.
Doświadczeni oszuści często pozostają w cieniu. Do brudnej – i bardzo ryzykownej – roboty zatrudniają osoby naiwne lub na życiowym zakręcie. To one nadstawiają karku, udając się do oddziału bankowego z fałszywymi dokumentami, które otrzymują od organizatorów akcji.
Jesienią 2005 roku Edyta K., młoda mieszkanka Ząbek, została zatrzymana, kiedy pracownicy banku, w którym usiłowała zdobyć pożyczkę w wysokości 34 tys. zł, podzielili się z policją podejrzeniami dotyczącymi jej wniosku kredytowego. Wystarczyło jedno przesłuchanie, by ustalić, że K. nie jest mózgiem operacji, a jedynie figurantką, której obiecano procent od udanej transakcji.
(...)
Nie wszyscy biorą udział w oszustwie świadomie. Zdarzają się przypadki, kiedy człowiek przeżywa szok, otrzymując wezwanie na policję i dowiadując się, że ktoś posługiwał się jego nazwiskiem, popełniając przestępstwo.
(...)
Nierozgarniętych przestępców nie brakuje. Większość z nich wpada na własne życzenie, nie przejmując się takimi drobiazgami, jak odpowiednie przygotowanie, dyskrecja czy zwyczajny, zdawałoby się, zdrowy rozsądek. Na początku tego roku pewien 36-latek z Warszawy usiłował wyłudzić prawie 140 tys. zł. Być może nawet nie wzbudziłby tym niczyjego zainteresowania, gdyby nie fakt, że wnioski wraz z fałszywymi dokumentami złożył w kilku bankach jednocześnie.
(...)
PORADY, CZYLI JAK NIE ZROBIĆ Z SIEBIE "SŁUPA"
...ciąg dalszy w magazynie Śledztwo 2/2008.